Głośniki bluetooth – pogodna rozrywka

W czasie przed wynalezieniem technologii bluetooth królowały tzw. tranzystory, albo magnetofony/odtwarzacze na baterie. Wśród osób lepiej sytuowanych pod względem ekonomicznym liczyły się BoomBoxy. Wszystko miało jednak słabą stronę – słabe baterie, na ogół nie było tak głośne jak się chciało – to po pierwsze. No i ciężko było mieć ze sobą cały zestaw muzyki, której chciało się słuchać – to po drugie. Ale tak było latami i prawie wszyscy zdążyli się przyzwyczaić.

Pojawienie się technologii bluetooth zmieniło tą sytuację. Przemysł urządzeń audio stworzył wiele modeli pełnozakresowych, przenośnych głośników, których używanie oznaczało rewolucję dla użytkownika. Oto bowiem zarówno najmniejsze, pojedyńcze, grające w mono głośniki bluetooth, jak i te złożone w domowe zestawy mogą łączyć się z każdym wyposażonym w złącze bluetooth odtwarzaczem muzyki, albo innym źródłem dźwięku (np. radiem). Odpada problem kabli, które mogą okazać się za krótkie, zniszczone i co bardzo częste – wyposażone w niepasujące akurat do naszego sprzętu końcówki. Do tego kable uwielbiają się psuć, gubić, a w domu wyglądają fatalnie.

Aż tu nagle – nie potrzebujesz kabli. Głośniki mogą stać raz dalej, raz bliżej źródła dźwięku, można je nosić (oczywiście w obrębie zasięgu urządzeń), ale już bez ciągnących się, zahaczających i rozłączających się kabli. To rewolucja pierwsza.
Druga jest taka, że przenośny, przeznaczony do eksploatacji na zewnątrz sprzęt bluetooth wyposażony został w bardzo wydajne baterie. Ciągła praca przez 8-10 godzin to standard. Urządzenia średniej klasy mają baterie, umożliwiające pracę bez przerwy przez 20 godzin. Przenośne urządzenia poprzedniej generacji – te słynne tranzystory, magnetofony, BoomBoxy po najwyżej 4 godzinach grania przestawały grać.

Baterie bardzo wielu modeli przenośnych głośników bluetooth umożliwiają dodatkowo, oprócz zasilania urządzenia ładowanie w standardzie USB innych urządzeń i to dwóch-trzech jednocześnie. Ale nawet w przypadku, gdy przestanie działać powiązane z głośnikami urządzenie, z którego odtwarzana może być muzyka, wiele modeli przenośnych głośników bluetooth wyposażona jest w tuner FM i slot kart SD, na których można zapisać ulubioną muzykę i odtwarzać ją bez włączania transmisji bluetooth.

Przenośne głośniki bluetooth w służbie młodzieży

Głównymi klientami firm produkujących przenośne głośniki bluetooth jest młodzież. A ta słynie z zamiłowania do efekciarstwa i niefrasobliwości jednocześnie. Stąd bateria, umożliwiająca bardzo długą pracę urządzenia, dająca dodatkowo możliwość ładowania innych urządzeń (np. telefonu), których wcześniej się nie naładowało, albo których baterie nie pozwoliły na długą pracę. Stąd zabezpieczenia głośników przed działaniem wody. A to głośnik wpadnie do basenu, a to zostanie do późnego ranka gdzieś w plenerze, gdzie może padać lub osiądzie na niego nad ranem rosa.
Jeśli chodzi o walory użytkowe, głośniki mogą grać jako urządzenia emitujące sygnał stereo, albo mono. Dwa lub więcej dotąd niezależne, przenośne głośniki bluetooth można łączyć w systemy grające, wysterowywalne z jednego źródła.

A gdy to wszystko okaże się zbyt mało efektowne, można zaopatrzyć się w takie modele głośników, których obudowy będą emitować różnokolorowe światło, całkowicie niezależne lub zgodne z charakterem odtwarzanej muzyki.

Technologia bluetooth i manifestacja istnienia

Spędzanie wolnego czasu w plenerze. Niewiele jest lepszych pomysłów. Wszyscy po swojemu. Jest grupa cichych wędkarzy, bezgłośnych (szczególnie w fazie tropienia) myśliwców, spragnionych ciszy romantyków. Ale właśnie ta z ich wspólnych cech, charakteryzująca sposób spędzania czasu, nie stanowi trendu, ujawniającego się w zachowaniu większości populacji.

Jako zbiorowość jesteśmy hałaśliwi. Manifestujemy głośno swoje stany emocjonalne. Albo wybuchowo (przez krótki czas, ale za to bardzo głośno), albo w sposób mniej więcej stale głośny. Niestety nie można napisać tego inaczej. Chciałoby się pisać, że grupki ludzi na łonie natury (albo choćby w miejskich parkach) zachowują ciszę, szanując otoczenie, w którym się znajdują, innych ludzi, inne stworzenia. Niestety.
Taki jest już ostatnio (czyli od około 200 ostatnich, najlepiej udokumentowanych poprzez przekazy historyczne lat), że nasze istnienie podkreśla rozgłos.

Początkowo rozgłos mógł być udziałem przedstawicieli klas wyższych i nielicznych wyjątków, zyskujących go dzięki swym talentom i szczęśliwym zbiegom okoliczności. Z czasem, dzięki stopniowemu i powszechnemu bogaceniu się, zdobywanie rozgłosu zaczęło być coraz bardziej powszechne. Dziś taki sam rozgłos zdobywa zarówno autor ciekawej powieści, wynalazca, piosenkarz, sportowiec, jak i przedstawiciele młodzieży płci obojga, popisujący się choćby na tzw. „portalach społecznościowych” swą zręcznością, rejestracją unikalnego zdarzenia, humorem, urodą itp.

Wszyscy chcą zostać zauważeni przez innych. Powstaje szum informacyjny, coraz szybszy wir przekazów, które stają się coraz krótsze, zwięzłe (co wcale nie znaczy, że pozostają tak samo jasne, jak ich poprzednie, długie wersje), coraz bardziej krzykliwe (bo muszą jakoś zaznaczyć się na tle innych, równie zwięzłych i podobnie krzykliwych) treści.

I właśnie wtedy kiedy „mamy wolne”, kiedy moglibyśmy odetchnąć, odciąć się od codziennego pędu spraw zawodowych i tych, o których zawsze powiemy, że są ważne, wtedy właśnie zachowujemy się i tak jak owe przekazy. Często z pomocą głośników bluetooth, ustawionych na maksymalną moc manifestujemy swoją „wolną chwilę”.

Tak, żeby spostrzegli to inni. Tak, żeby zostać zauważonym.